Soczewica... 11 lutego 2010
Pewnego dnia Diogenes siedząc na progu jednego z domów zajadał talerz soczewicy. Nie było w Atenach tańszego posiłku od duszonej soczewicy. Mówiac inaczej, odżywianie się duszoną soczewicą oznaczało, że znajdujesz się na skraju nędzy. Przechodził tamtędy minister cesarza i powiedział do niego:
- Aj, Diogenesie! Gdybyś nauczył się być bardziej pochlebny i posłuszny cesarzowi,nie musiałbyś jeść tyle soczewicy.
Diogenes przestał jeść, podniósł wzrok, by przyjrzeć sie uważnie swemu zamożnemu rozmówcy, i odpowiedział:
- Aj, bracie. Gdybyś ty nauczył się jeść soczewicę, nie musiałbyś tyle schlebiać i być tak posłuszny ceszarzowi.
To jest droga Diogenesa, droga szacunku wobec samego siebie, własnej godności, która jest ponad naszą potrzebę aprobaty.
Wszyscy potrzebujemy aprobaty innych. Ale za żadną cenę nie możemy dążyć do niej poprzez zaprzestanie bycia takimi, jakimi jesteśmy, gdyż będzie to szukanie w chaosie. Zaczniemy upodabniać sie do owego człowieka, który szukał muła po całym miasteczku, podczas kiedy jechał na... swoim mule.
Fragment książki Jorge Bucay "Pozwól, że Ci opowiem", Wydawnictwo Replika 2004r.