Polubić remont 4 września 2010

Mam remont. To brzmi podobnie jak mam zapalenie płuc, rozwolnienie lub migrenę. Remont - tabuny specjalistów przemierzających dziarskim krokiem mój dom I z fachowym wyrazem twarzy taksujących ściany, sufity, podłogi I okna; zacierających ręce na myśl o ogromie prac jakie przed nimi. Wszechobecny kurz I hałas I setki decyzji do podjęcia natychmiast: kontakty, kolory ścian, podłogi, Drobne sprzeczki z małżonkiem. Tysiące rzeczy do spakowania I przeniesienia w bezpieczne miejsce, gdzieś “nie-do-odnalezienia”. Nadzieja, że wszystko potrwa tylko miesiąc I doświadczenie kpiące z nadziei. Zapalenie płuc jak nic.
Metafora choroby raczej mi nie służy, na serio zaczynam czuć się chora. Może spróbuję czegoś innego -urlop. Tak, mam urlop brzmi dużo lepiej. W czasie urlopu robię same fajne rzeczy, odpoczywam, czytam, zwiedzam, poznaję, zajadam, spotykam się, popijam :) Z tej perspektywy nawet spotkanie z fachowcami może zamienić się w pouczającą pogawędkę. A dobór kolorów – niezłe pole do eksperymentowania. Podczas remontu mam okazję do wprowadzenia zmian, które do tej pory tylko sobie wyobrażałam. Z tej perspektywy możliwe jest nieprzejmowanie się kolorem ścian – jeśli wybiorę nie-najlepszy, przemaluję; długością remontu – najważniejsze, że będzie nowe wnętrze czy kosztami – i tak przecież planowałam te wydatki.
A może jeszcze inaczej. Mam proszoną kolację tzn. Ja zapraszam znajomych na kolację, wybieram dzień, menu, kupuję produkty, przyrządzam i mam nadzieję, że nie podtruję znajomych. Z perspektywy proszonej kolacji remont wygląda tak, jakbym miała wpływ na wszystko. Jestem kapitanem na tym statku.
O właśnie, kapitan na statku. Ja – kapitan, remont – statek, fachowcy – załoga. I oczywiście pływamy po Pacyfiku w okolicach Fidżi, od jednej pięknej wyspy do drugiej – wszyscy uśmiechnięci I zadowoleni, wokół piękna pogoda I krajobrazy I rejs, który przebiega zgodnie z planem. Teraz remont jawi mi się jak zadanie do wykonania, jest plan, są zasoby, jest cel, pogoda sprzyja, więc czym tu się przejmować, nawet jeśli coś pójdzie nie-tak ce la vie, statek płynie dalej. Z tą perspektywą zostanę, z nadzieją, że bezpiecznie opłynę koralowe rafy wokół wysp. :) Bylebym tylko pamiętała: ja – kapitan, remont – statek, fachowcy – załoga, ja - kap…

Serdeczności
Magda Rodak Coach - trener rozwoju osobistego
magda@magdarodak.pl
www.alchemiazmian.pl

Skomentuj