Komfortem po oczach 8 lipca 2010
W moje uporządkowane życie wkroczył Brus – pies mojej przyjaciółki. Właśnie jego pojawienie się uświadomiło mi po raz kolejny, jak bardzo jest ono uporządkowane, jak WIELKĄ wartością jest dla mnie komfort i wygoda.
Z zawodowego punktu widzenia jestem specjalistą od wypychania ludzi ze strefy komfortu, dodawania im sił i odwagi do wyjścia z kręgu bezpieczeństwa, w którym panuje przytulny zastój, wyjścia naprzeciw życiu i podjęcia wyzwania bycia spełnionym, zrealizowanym, szczęśliwym.
Sama – stałam się ekspertem od stawiania siebie „na krawędzi“ – w moim życiu pełno jest wyzwań, które witam z drżeniem serca, w obliczu których kiedyś – wcale nie tak dawno temu – powiedziałabym NIE. A teraz widzę wyzwanie i mówię „wow, ciekawe jak będzie głęboko?“.
Co się zatem wydarzyło, że zwierzak sieje spustoszenie w moim „pudełeczku“, że wytrącił mnie z równowagi – podrapane drzwi, nieprzespane noce, uganianie się za moim małym yorkiem, buszowanie po kuchni, przegryzanie smyczy, sikanie na iglaki, wspólne z moimi zwierzakami szczekanie – czy to jedyne powody rozedrgania.
A może Brus, jak każdy nowy element w zastałym systemie spowodował jego poruszenie, szuka miejsca i roli dla siebie, sprawdza, co jest możliwe. To zupełnie tak, jak gdyby na półce pełnej książek pojawiła się nowa pozycja, przez chwilę przykuwa całą moją uwagę, szukam dla niej dobrego miejsca – żeby pasowała tematycznie, rozmiarem a może kolorem okładki – przede wszystkim, żeby mi było wygodnie :) – wydaje mi się, że zawsze, będzie bardziej widoczna od innych, gdziekolwiek ją ustawię – wydaje mi się, że nie pasuje. Mój umysł przyzwyczaił się do wcześniejszego układu i każdą nowość wita z nieufnością. Po jakimś czasie system wchłania „nowość“, akomoduje, do tego stopnia, że wyjmując książkę z półki widzę, że czegoś brakuje.
Poruszenie w moim systemie, moim ludzko-zwierzęcym układzie rodzinnym to jest coś, co powoduje u mnie dyskomfort. Mój domowy system jawi mi się, jako misterna piramida z drewnianych patyczków a na podgryzanie jej podstawy patrzę z niepokojem i niechęcią – nawet jeśli jest to początek czegoś nowego - może nawet bardziej wygodnego :) I wiem, że przyjęcie tego dyskomfortu jak czegoś naturalnego otwiera drogę do nowego, do rozwoju, do zmiany. To tylko dyskomfort – zwykła rzecz :)
A gdzie Ty w swoim życiu przedkładasz komfort ponad wszystko inne?
Serdeczności
Magda Rodak Coach - trener rozwoju osobistego
magda@magdarodak.pl
www.alchemiazmian.pl